wtorek, 9 kwietnia 2013

III



- Zgnieciecie mnie - wymruczała Hermiona.
Przyjaciele słysząc to zaczęli się śmiać i jeszcze mocniej ją ścisnęli, gdy w końcu uznali, że rzeczywiście im też jest ciasnawo puścili ją i usiedli w kółku na podłodze. 
- To co teraz robimy? - zapytał Harry, na którego kolana własnie wdrapywała się Ginn.
- Może w coś zagramy? - powiedziała młodsza gryfonka
- Świetny pomysł! - głos zabrał Fred - tylko w co? 
- Prawda lub wyzwanie? - rzuciła starsza gryfonka
- W co? - Tym razem głos zabrał George, który patrzył na przyjaciółkę z pytającym wyrazem twarzy.
- W prawdę lub wyzwanie, kręcimy butelką i jak na kogoś wypadnie to musi wybrać czy chce szczerze odpowiedzieć na pytanie czy wykonać, przeważnie głupawe zadanie. - powiedział Harry z uśmiechem na twarzy wyręczając Mionę. 
- Ja zaczynam! - krzyknęła ruda - Dajcie mi jakąś butelkę, szybko! 
Wstała i zaczęła rozglądać się po domku w poszukiwaniu butelki, niestety żadnej nie znalazła ale uznała, że jedna z większych probówek jej braci też się nada. Wróciła z powrotem do towarzyszy, lecz tym razem usiadła naprzeciwko Harry'ego i zakręciła. Wypadło na Georga. 
- Prawda czy wyzwanie bracie?
- Niech będzie..
- Weź wyzwanie! - krzyknął Fred
- To ja wezmę prawdę. - odpowiedział w końcu bliźniak uśmiechając się do brata złośliwie.
- A więc powiedz nam kochanieńki czy ty lub Fred lub oboje... Czy któryś z was majstrował wczoraj przy mojej wadze?
- TAK! - George zaczął się głośno śmiać a zaraz za nim cała reszta, tylko Ginn siedziała zła jak osa.
- Wy głupki! Już myślałam że przytyłam! - powiedziała rzucając w brata probówką, która musiała być zabezpieczona jakimś zaklęciem bo odbiła się od głowy chłopaka i upadła na ziemię bez żadnego szwanku. 
- Dobra, dobra teraz ja kręcę. - rudzielec nie przejmując się wybuchem siostry zakręcił przedmiotem - Oj Mionka, Mionka prawda czy wyzwanie?
- Niech będzie wyzwanie, w końcu jestem prawdziwą Gryfonką. - Mówiąc to pokazała mu język.
- Stań na jednej nodze i podskakując krzycz "Kocham zapach łajnobomb"
- Chyba oszalałeś! - Miona patrzyła na niego z głupkowatą miną
- Nie, no już już, w końcu jesteś prawdziwą Gryfonką! - powiedział to z dużym nacieskiem na przedostatnie słowo.
Hermiona nie mając wyjścia wstała i zaczęła wykonywać polecenie Georga, jak się potem zorientowała nie powiedział on ile czasu ma to robić i dopóki nie straciła siły przyjaciele wyśmiewali się z jej wyczynów.  Grali tak jeszcze długo a zadania i pytania były coraz zabawniejsze i zwariowane. Potem zaczęli rozmawiać o Hogwarcie i o tym jaki będzie ten rok. Wszyscy żałowali, że Rona z nimi nie będzie lecz już się z tym pogodzili i wiedzieli, że będzie trzeba sobie z tym poradzić. Minęło wiele godzin, Harry zorientował się, że jest już bardzo późno i ciemno a oni mają do przejścia spory kawałek, więc wszyscy zeszli po drabinie na polanę. Hermiona jednak chciała jeszcze trochę zostać by pomyśleć ale bała się zostać sama, został z nią George ponieważ Fred przegrał wyliczankę i musiał bezpiecznie odeskortować młodszych do Nory. 
- Jak tu ślicznie, w nocy jest jeszcze piękniej niż w dzień - zachwycała się Hermiona kładąc się na trawie.
- Masz rację to miejsce jest magiczne. - bliźniak dosiadł się do niej 
- Chcesz wracać do Hogwartu czy wolałbyś zostać w domu?
- Chyba wolę jechać, chcę spędzić czas z pewnymi osobami, z którymi nie mogę widzieć się aż tyle w czasie wakacji.
- A ja chciałabym tu zostać, najlepiej tu w tym miejscu - wskazała na miejsce w którym leżała - tu nie mam obaw, czuję się jakbym mogła pokonać wszystkie złe rzeczy.
- Też tak czuję gdy tu siedzę zwłaszcza z osobą ważną dla mnie. - powiedział George uśmiechając się do niej lekko.
- Jesteś niesamowitym przyjacielem, kocham cię jak brata. Ciebie, Freda i Harry'ego, Rona też.
- Heh, tak masz rację . - mówiąc to bliźniak posmutniał. - Jak brata. - i przysunął się bliżej Gryfonki by móc ją objąć i przytulić. 
Siedzieli tak przez dłuższą chwilę, ale zaczęło robić się coraz chłodniej więc postanowili wrócić do domu. Po wyczerpującej wędrówce weszli do ciepłej Nory i poszli do swoich pokoi.
 Hermiona po położeniu się do łóżka myślała o tym co powiedział jej George " z osobą ważną dla mnie" a więc teraz ma już pewność, on naprawdę jest jej przyjacielem. W tym czasie w pokoju bliźniaków, bracia leżeli na łóżkach, pogrążeni w swoich myślach. Fred nie mógł pogodzić się z tym, że przegrał tą "głupią dziecinną wyliczankę". Jego bratu natomiast w głowie dźwięczały tylko dwa słowa: " jak brata ". 



______________________________________

Przepraszam jeśli są błędy pisałam na szybko ;) Mam nadzieję, że się podoba. Trochę krótki wiem, ale mam dużo nauki.

2 komentarze:

  1. Z braku innych zajęć na dzisiejszy wieczór (lekcje sie nie liczą ;p) pozwolę sobie rozpisać moja wypowiedź na kilka dłuższych zdań. Ale może od początku: rozdział podobał mi się, lekko się go czyta, ale niestety jest krótki, więc czuję potworny niedosyt. Jeśli chodzi o naukę to rozumiem Cię, mnie też nie oszczędzają w szkole, aczkolwiek dla mnie rozdziały są za rzadko i błagam, dodawaj coś częściej. ;) Poza tym kilka błędów, do których jak zwykle muszę się uczepić, głównie są to przecinki, których brakuje. Jak już wspomniałam wcześniej notka jest krótka, ale napisana z sensem. Zaskoczyła mnie reakcja Georgea, myślałam, ze jest to Fremione i teraz mam takie zamieszanie w głowie, że szok. ;D Niestety, obserwuję mnóstwo blogów, więc zawsze może mi się coś pomylić. Czekam na następny rozdział z niecierpliwością i życzę mnóstwa weny. ;*
    Fioletoowa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że rozdział się podoba. Własnie chciałam stworzyć taką "niespotykaną historię". Przeczuwałam, że ludzie będą myśleli, że to Fremione lecz ja planuje coś nieco innego niż na innych blogach. Mam zamiar przedstawić historię jakiej nie widziałam na żadnym innym blogu ;) Tak wiem przecinki są moim przekleństwem, zwłaszcza jak piszę na szybko. Ale mam nadzieję, że ich brak nie razi jakoś bardzo, postaram się zwracać na nie większą uwagę. I oczywiście dziękuję za komentarz ;*

      Usuń