- Zgnieciecie mnie - wymruczała Hermiona.
Przyjaciele
słysząc to zaczęli się śmiać i jeszcze mocniej ją ścisnęli, gdy w końcu uznali,
że rzeczywiście im też jest ciasnawo puścili ją i usiedli w kółku na
podłodze.
- To co teraz
robimy? - zapytał Harry, na którego kolana własnie wdrapywała się Ginn.
- Może w coś zagramy? - powiedziała młodsza gryfonka
- Świetny pomysł!
- głos zabrał Fred - tylko w co?
- Prawda
lub wyzwanie? - rzuciła starsza gryfonka
- W co? - Tym
razem głos zabrał George, który patrzył na przyjaciółkę z pytającym wyrazem
twarzy.
- W prawdę lub
wyzwanie, kręcimy butelką i jak na kogoś wypadnie to musi wybrać czy chce
szczerze odpowiedzieć na pytanie czy wykonać, przeważnie głupawe zadanie. -
powiedział Harry z uśmiechem na twarzy wyręczając Mionę.
- Ja zaczynam! -
krzyknęła ruda - Dajcie mi jakąś butelkę, szybko!
Wstała i zaczęła
rozglądać się po domku w poszukiwaniu butelki, niestety żadnej nie znalazła ale
uznała, że jedna z większych probówek jej braci też się nada. Wróciła z
powrotem do towarzyszy, lecz tym razem usiadła naprzeciwko Harry'ego i
zakręciła. Wypadło na Georga.
- Prawda czy
wyzwanie bracie?
- Niech będzie..
- Weź wyzwanie! -
krzyknął Fred
- To ja wezmę
prawdę. - odpowiedział w końcu bliźniak uśmiechając się do brata złośliwie.
- A więc powiedz
nam kochanieńki czy ty lub Fred lub oboje... Czy któryś z was majstrował wczoraj
przy mojej wadze?
- TAK! - George
zaczął się głośno śmiać a zaraz za nim cała reszta, tylko Ginn siedziała zła
jak osa.
- Wy głupki! Już
myślałam że przytyłam! - powiedziała rzucając w brata probówką, która musiała
być zabezpieczona jakimś zaklęciem bo odbiła się od głowy chłopaka i upadła na
ziemię bez żadnego szwanku.
- Dobra, dobra
teraz ja kręcę. - rudzielec nie przejmując się wybuchem siostry zakręcił przedmiotem
- Oj Mionka, Mionka prawda czy wyzwanie?
- Niech będzie
wyzwanie, w końcu jestem prawdziwą Gryfonką. - Mówiąc to pokazała mu język.
- Stań na jednej
nodze i podskakując krzycz "Kocham zapach łajnobomb"
- Chyba oszalałeś!
- Miona patrzyła na niego z głupkowatą miną
- Nie, no już już, w końcu jesteś prawdziwą Gryfonką! - powiedział to z dużym nacieskiem na przedostatnie słowo.
Hermiona nie mając
wyjścia wstała i zaczęła wykonywać polecenie Georga, jak się potem zorientowała
nie powiedział on ile czasu ma to robić i dopóki nie straciła siły przyjaciele
wyśmiewali się z jej wyczynów. Grali tak jeszcze długo a zadania i
pytania były coraz zabawniejsze i zwariowane. Potem zaczęli rozmawiać o
Hogwarcie i o tym jaki będzie ten rok. Wszyscy żałowali, że Rona z nimi nie
będzie lecz już się z tym pogodzili i wiedzieli, że będzie trzeba sobie z tym
poradzić. Minęło wiele godzin, Harry zorientował się, że jest już bardzo późno
i ciemno a oni mają do przejścia spory kawałek, więc wszyscy zeszli po drabinie
na polanę. Hermiona jednak chciała jeszcze trochę zostać by pomyśleć ale bała
się zostać sama, został z nią George ponieważ Fred przegrał wyliczankę i musiał
bezpiecznie odeskortować młodszych do Nory.
- Jak tu ślicznie,
w nocy jest jeszcze piękniej niż w dzień - zachwycała się Hermiona kładąc się
na trawie.
- Masz rację to
miejsce jest magiczne. - bliźniak dosiadł się do niej
- Chcesz wracać do
Hogwartu czy wolałbyś zostać w domu?
- Chyba wolę
jechać, chcę spędzić czas z pewnymi osobami, z którymi nie mogę widzieć się aż
tyle w czasie wakacji.
- A ja chciałabym
tu zostać, najlepiej tu w tym miejscu - wskazała na miejsce w którym leżała -
tu nie mam obaw, czuję się jakbym mogła pokonać wszystkie złe rzeczy.
- Też tak czuję
gdy tu siedzę zwłaszcza z osobą ważną dla mnie. - powiedział George uśmiechając
się do niej lekko.
- Jesteś niesamowitym
przyjacielem, kocham cię jak brata. Ciebie, Freda i Harry'ego, Rona też.
- Heh, tak masz
rację . - mówiąc to bliźniak posmutniał. - Jak brata. - i przysunął się bliżej
Gryfonki by móc ją objąć i przytulić.
Siedzieli tak
przez dłuższą chwilę, ale zaczęło robić się coraz chłodniej więc postanowili
wrócić do domu. Po wyczerpującej wędrówce weszli do ciepłej Nory i poszli do
swoich pokoi.
Hermiona po
położeniu się do łóżka myślała o tym co powiedział jej George " z osobą
ważną dla mnie" a więc teraz ma już pewność, on naprawdę jest jej
przyjacielem. W tym czasie w pokoju bliźniaków, bracia leżeli na łóżkach,
pogrążeni w swoich myślach. Fred nie mógł pogodzić się z tym, że przegrał tą "głupią dziecinną wyliczankę". Jego bratu natomiast w głowie dźwięczały tylko dwa
słowa: " jak brata ".
______________________________________
Przepraszam jeśli są błędy pisałam na szybko ;) Mam nadzieję, że się podoba. Trochę krótki wiem, ale mam dużo nauki.
______________________________________
Przepraszam jeśli są błędy pisałam na szybko ;) Mam nadzieję, że się podoba. Trochę krótki wiem, ale mam dużo nauki.



Z braku innych zajęć na dzisiejszy wieczór (lekcje sie nie liczą ;p) pozwolę sobie rozpisać moja wypowiedź na kilka dłuższych zdań. Ale może od początku: rozdział podobał mi się, lekko się go czyta, ale niestety jest krótki, więc czuję potworny niedosyt. Jeśli chodzi o naukę to rozumiem Cię, mnie też nie oszczędzają w szkole, aczkolwiek dla mnie rozdziały są za rzadko i błagam, dodawaj coś częściej. ;) Poza tym kilka błędów, do których jak zwykle muszę się uczepić, głównie są to przecinki, których brakuje. Jak już wspomniałam wcześniej notka jest krótka, ale napisana z sensem. Zaskoczyła mnie reakcja Georgea, myślałam, ze jest to Fremione i teraz mam takie zamieszanie w głowie, że szok. ;D Niestety, obserwuję mnóstwo blogów, więc zawsze może mi się coś pomylić. Czekam na następny rozdział z niecierpliwością i życzę mnóstwa weny. ;*
OdpowiedzUsuńFioletoowa
Cieszę się, że rozdział się podoba. Własnie chciałam stworzyć taką "niespotykaną historię". Przeczuwałam, że ludzie będą myśleli, że to Fremione lecz ja planuje coś nieco innego niż na innych blogach. Mam zamiar przedstawić historię jakiej nie widziałam na żadnym innym blogu ;) Tak wiem przecinki są moim przekleństwem, zwłaszcza jak piszę na szybko. Ale mam nadzieję, że ich brak nie razi jakoś bardzo, postaram się zwracać na nie większą uwagę. I oczywiście dziękuję za komentarz ;*
Usuń