piątek, 12 kwietnia 2013

IV


Dzień powrotu do szkoły zbliżał się nieubłaganie, jeszcze tylko trzy dni i wszyscy wrócą do Hogwartu. No tak, nie wszyscy Ron nie wraca razem ze wszystkimi. Ale Hermiona nie miała już ochoty i sił się tym przejmować. Postanowiła wykorzystać ostatnie dni wakacji na piesze wycieczki, długie nocne rozmowy, kąpanie się w jeziorku i oczywiście miała zamiar wszystko to robić ze swoimi przyjaciółmi.
Miona właśnie się obudziła. Siadając na łóżku, rozejrzała się po pokoju i zauważyła, że Ruda nadal śpi. Nie chcąc jej obudzić wstała jak najciszej potrafiła i ruszyła w stronę łazienki. Umyła zęby, przeczesała włosy. Nie chciało jej się jeszcze ubierać była wczesna godzina, ponieważ zegarek wskazywał dopiero 6.40, uznała, że pewnie wszyscy jeszcze śpią i bez krępacji może iść do kuchni coś zjeść bez zmieniania stroju. Jak pomyślała tak zrobiła, poruszała się cicho jak myszka, zeszła po schodach i ruszyła korytarzem w stronę wcześniej pomyślanego pomieszczenia. Jakie było jej zaskoczenie, gdy zobaczyła stojącego przy blacie Freda do tego w samych bokserkach. Najwyraźniej on również uznał, że o tej godzinie wszyscy jeszcze smacznie chrapią. Nagle poczuła, że nie może się ruszyć wszystko w niej zamarło, gdy patrzyła na jego umięśnione plecy, zgrabną pupę, która opinały bokserki. Poczuła, że się rumieni i skarciła się w myślach. Uznała, że wypada jakoś poinformować chłopaka, że nie jest już sam, więc lekko odchrząknęła, na co Rudy zareagował od razu i gdy się odwrócił zachował się tak jak Mionka na początku po prostu się w nią wpatrywał. Wtedy dziewczyna przypomniała sobie, że ona również jest w bokserkach i bluzce ledwo zakrywającej pępek. Chłopak zaczerwienił się i odwrócił wzrok, co zrobiła i ona.
- Khym, hej. – powiedział oraz wziął przygotowane jedzenie i podał je dziewczynie
- Dziękuję, ale nie trzeba zaraz sobie coś zrobię.
- Przestań, jesteś tu gościem. Bierz – i uśmiechnął się do niej przyjacielsko
- Eh, okej dziękuję – mówiąc to Gryfonka stanęła na palcach i cmoknęła przyjaciela w policzek, zauważyła, że się zarumienił, co skwitowała uśmiechem.
Fred zaraz dołączył do niej i usiadł na miejscu obok przy stole. Jedli w milczeniu, dziewczyna musiała przyznać, że ten posiłek był jednym z najlepszych, jakie jadła w Norze. Niby były to zwykłe naleśniki, ale miały w sobie przyprawę, której nie mogła skojarzyć a nadawała im wyśmienitego smaku. Spoglądała od czasu do czasu dyskretnie na Rudowłosego, który pałaszował swoją porcję śniadania, wyglądał tak niewinnie i słodko. Gdy skończyli jeść Fred zapytał tylko czy chce dokładkę, na co Hermiona pokręciła przecząco głową, więc chłopak zabrał talerze i zaczął zmywać.
- Dziękuję, były naprawdę pyszne, nie wiedziałam, że masz taki talent kulinarny.
- Widocznie nie wiesz o mnie jeszcze wielu rzeczy, ale to się może zmienić. Pójdziesz dzisiaj ze mną na spacer? Opowiem Ci trochę więcej o sobie.
- Jasne, że tak. Będzie mi bardzo miło. To jak? O 18 w ogrodzie?
- Idealnie. – odpowiedział ucieszony chłopak i dał dziewczynie buziaka w czoło, dzięki czemu ona poczuła się taka… No właśnie, jaka? Bezpieczna? Wolna? Obiecała sobie, że się nad tym zastanowi.
Wróciła do pokoju, gdzie już czekała na nią Ginn. Przyjaciółka najwyraźniej tyle, co wstała. Jej włosy były wykręcone we wszystkie strony, a oczy jeszcze zaspane.
- Gdzieś ty się podziewała? Obudziłam się a Ciebie nie było. Czułam się samotna. – powiedziała, z miną zbitego pieska
- Hah, oj Ginny, Ginny. Ponieważ wstałam dość wcześnie, zeszłam do kuchni żeby coś zjeść, bo burczało mi w brzuchu, okazało się, że Twój brat Fred ma niezwykły talent kulinarny. Jego naleśniki były wyśmienite.
- Co? Fred? On nigdy nie gotuje. Prędzej George. Może ich pomyliłaś, jesteś pewna, że to był on?
- Ginevro, umiem odróżnić twoich braci. Znam ich nie od dziś. Poza tym Fred ma pieprzyk na plecach a George go nie ma.
- To co wy robiliście, że widziałaś jego plecy?!
- Nic, po prostu musiał uznać, że przed 7 jeszcze wszyscy śpią i zszedł do kuchni w samych bokserkach.
- Haha, widzę, że ty nie byłaś lepsza. – Ruda powiedziała to mierząc Mione wzrokiem od góry do dołu.
I własnie w tym momencie dziewczyna przypomniała sobie, że jest w pidżamie. Szybko zajrzała do szafy i wyciągnęła kremowe rurki, białą bokserkę i pobiegła w stronę łazienki.
- Umówiłam się z Fredem na spacer dziś o 18. – powiedziała przystając w drzwiach, lecz tak by zdążyć je zamknąć zanim usłyszy odpowiedź młodszej Gryfonki.
Miona ubrała się dość szybko, nałożyła lekki makijaż i wyprostowała włosy prostym zaklęciem*. Po przejrzeniu się w lustrze uznała, że wygląda naprawdę ładnie. Stała tak i przyglądała się sobie. Zauważyła, że nabrała kobiecych kształtów, urosły jej piersi, wcięcie w talii było bardziej widoczne a po odwróceniu się tyłem jej oczom ukazała się krągła i jędrna pupa. Tak, zdecydowanie musiała przyznać, że wyładniała teraz sama się sobie podobała. Niegdyś szara myszka, ubierająca się, w co popadnie, nie zwracająca uwagi na swój wygląd. Jej największym osiągnięciem jednak było ‘ogarnięcie’ szopy, którą miała na głowie. Teraz jej loki zmieniły się w lekkie fale, dało się je wyprostować i poskromić. Była z siebie zadowolona. Po wyjściu z łazienki ukazał jej się widok rozwścieczonej Ginny, która nakrzyczała na nią i szybko łapiąc ubrania weszła do pomieszczenia, w którym jeszcze przed chwilą była starsza Gryfonka. Jak się okazało Miona spędziła tam ponad godzinę i nie słyszała jak przyjaciółka krzyczała, że ona tez musi wejść, bo ma już pełny pęcherz i jest głodna a w takim stanie nie zejdzie na dół. Ba, dodała jeszcze, że nawet po schodach by nie zeszła, bo mogłaby zmoczyć swoje bokserki. Hermiona zachowała poważną minę dopóki Ruda na nią patrzyła, lecz gdy tylko zniknęła za drzwiami dziewczyna wybuchła niepohamowanym śmiechem. W dobrym humorze ponownie zeszła na dół. W salonie siedział Fred i uśmiechnął się do niej, gdy przechodziła koło niego. Miała usiąść na fotelu, ale poczuła, że zaschło jej w gardle i ruszyła ku kuchni. W pomieszczeniu zastała Harry’ego i Georga, którzy jedli kanapki.
- A gdzie Molly? – zapytała Hermiona
- Poszła z Arturem na pokątną po nasze książki, niedługo szkoła. – odpowiedział jej wybraniec
- Kompletnie zapomniałam o zakupach szkolnych. Jak dobrze, że Twoja mama – mówiąc to spojrzała na George’a – myśli o wszystkim.
- Też się cieszę, nie lubię zakupów. Hej, Mionka może wyjdziemy dzisiaj gdzieś razem?
- Wybacz Georgi, ale umówiłam się już na dzisiejszy wieczór z Fredem na spacer. Mam nadzieję, że się nie gniewasz? – można było usłyszeć nadzieję w jej głosie.
- Nie coś ty, oczywiście, że nie. – odpowiedział jej rudy, lecz bez przekonania.
Niedługo potem na dół zeszła Ginny już w lepszym humorze, po skończonym śniadaniu wszyscy zajęli się swoimi sprawami. Zaczęli pakować kufry, szukać rzeczy, które uznali za potrzebne, ale nie zabrakło czasu na wspólne wygłupy. Zaczynało zmierzchać, Mionka spojrzała na zegarek i okazało się, że jest już 17:04 więc pobiegła na górę by przygotować się na wspólny spacer z Fredem. W pokoju siedziała jej przyjaciółka, którą poprosiła o pomoc w wybraniu odpowiedniego ubrania i pasujących dodatków. Po blisko 40 minutach była gotowa. Miała na sobie czarne rurki, różową bokserkę z dość dużym dekoltem a na to zarzuconą lekko za dużą bluzę w szarawym odcieniu czerni. Postanowiła zejść na dół i udać się do ogrodu, po dotarciu tam okazało się, że przyjaciel już na nią czeka. Spojrzał na nią i uśmiechnął się.
-  Ślicznie wyglądasz. – powiedział i dał jej buziaka w czoło.
- Ty też wyglądasz naprawdę hmm, przystojnie. – mówiąc to wyszczerzyła się do niego w uśmiechu.
Wyglądał naprawdę dobrze. Ciemne jeansy zwężane na dole, lecz nie były to rurki i do tego sweterek w paski, który podkreślał jego muskularną sylwetkę.
- Więc gdzie mnie zabierasz Freddie?
- Myślałem, że możemy się przejść do – zbliżył swoje usta do jej ucha – naszego azylu.
- Świetnie! – wykrzyknęła dziewczyna i ruszyła z chłopakiem ramię w ramię.
Podczas drogi zdążyła dowiedzieć się, że on rzeczywiście nigdy nie gotuje, a przynajmniej nigdy dla rodziny, dla siebie czasem lubi coś upichcić. Dowiedziała się również, że umie grac na gitarze, co bardzo jej zaimponowało nie spodziewała się, że jest utalentowany muzycznie a najbardziej zdziwiła ja wiadomość, że miał tylko jedną dziewczynę, ale uznał, że nie czuje do niego tego, co ona czuła do niego. Szli ścieżką aż ich oczom ukazało się ‘ich miejsce’. Miejsce, w którym wszystko nabierało sensu i stawało się proste, które dodawało odwagi i śmiałości. Miona była tu poprzednio tylko raz, ale zapamiętała każdy centymetr polany, kolorowe kwiaty, jeziorko, drzewo i domek na nim, wiedziała gdzie znajduje się drabina, wiedziała, co znajduje się w domku. Zapamiętała wszystko, ponieważ zakochała się w tym miejscu.
- Może usiądziemy? – wyrwał ją z rozmyślań głos Rudego
- Tak chętnie, trochę bolą mnie nogi. – odpowiedziała z uśmiechem
-  Co jeszcze możesz mi o sobie powiedzieć?
- Na przykład to, że cieszę się, że jestem tu z Tobą a nie z kimś innym.
Gryfonka zarumieniła się, czego chłopakowi nie było dane dostrzec, ponieważ było już ciemno a ona jeszcze odwróciła głowę.
- Też cieszę się, że jestem tu z Tobą, z moim przyjacielem. – oparła głowę o jego ramię.
- Mhm, może teraz Ty powiesz mi cos o sobie?
- A co chcesz o mnie wiedzieć?
- Co? Najlepiej wszystko. Chcę cię poznać, możliwie jak najlepiej.
 - Dobrze.
Siedzieli tak długo, przytuleni do siebie, ponieważ Mionka zaczynała marznąć po kilku godzinach rozmowy postanowili wracać. Szli w ciszy, dziewczyna nie spodziewała się, że aż tak dobrze będzie im się rozmawiało. Lubiła go, ale rzadko aż tyle rozmawiali, zazwyczaj się po prostu wygłupiali. Więcej rozmawiała z Georgem. Własnie, George, z nim też jej się miło rozmawia. Cieszyła się, że tak dobrze dogaduje się z bliźniakami. Są jej przyjaciółmi, tak dokładnie przyjaciółmi tak jak Herry, Ron i Ginn i niech to się nigdy nie zmieni.

__________________________________________

* - w moim opowiadaniu mogą używać zaklęć poza szkołą nawet przed ukończeniem 17 lat. ;)
Mam nadzieję, że się podoba. Jest dłuższy jestem z niego średnio zadowolona ale cóż ;)

1 komentarz:

  1. Rozdział jest super i nareszcie dłuższy:D
    Niecierpliwie czekam na następny;*
    ~Rudi

    OdpowiedzUsuń