Dzień powrotu do szkoły zbliżał się nieubłaganie, jeszcze tylko trzy
dni i wszyscy wrócą do Hogwartu. No tak, nie wszyscy Ron nie wraca razem ze
wszystkimi. Ale Hermiona nie miała już ochoty i sił się tym przejmować.
Postanowiła wykorzystać ostatnie dni wakacji na piesze wycieczki, długie nocne
rozmowy, kąpanie się w jeziorku i oczywiście miała zamiar wszystko to robić ze
swoimi przyjaciółmi.
Miona właśnie się obudziła. Siadając na łóżku, rozejrzała się po
pokoju i zauważyła, że Ruda nadal śpi. Nie chcąc jej obudzić wstała jak
najciszej potrafiła i ruszyła w stronę łazienki. Umyła zęby, przeczesała włosy.
Nie chciało jej się jeszcze ubierać była wczesna godzina, ponieważ zegarek
wskazywał dopiero 6.40, uznała, że pewnie wszyscy jeszcze śpią i bez krępacji może
iść do kuchni coś zjeść bez zmieniania stroju. Jak pomyślała tak zrobiła,
poruszała się cicho jak myszka, zeszła po schodach i ruszyła korytarzem w
stronę wcześniej pomyślanego pomieszczenia. Jakie było jej zaskoczenie, gdy
zobaczyła stojącego przy blacie Freda do tego w samych bokserkach. Najwyraźniej
on również uznał, że o tej godzinie wszyscy jeszcze smacznie chrapią. Nagle
poczuła, że nie może się ruszyć wszystko w niej zamarło, gdy patrzyła na jego
umięśnione plecy, zgrabną pupę, która opinały bokserki. Poczuła, że się rumieni
i skarciła się w myślach. Uznała, że wypada jakoś poinformować chłopaka, że nie
jest już sam, więc lekko odchrząknęła, na co Rudy zareagował od razu i gdy się
odwrócił zachował się tak jak Mionka na początku po prostu się w nią wpatrywał.
Wtedy dziewczyna przypomniała sobie, że ona również jest w bokserkach i bluzce
ledwo zakrywającej pępek. Chłopak zaczerwienił się i odwrócił wzrok, co zrobiła
i ona.
- Khym, hej. – powiedział oraz wziął przygotowane jedzenie i podał je
dziewczynie
- Dziękuję, ale nie trzeba zaraz sobie coś zrobię.
- Przestań, jesteś tu gościem. Bierz – i uśmiechnął się do niej
przyjacielsko
- Eh, okej dziękuję – mówiąc to Gryfonka stanęła na palcach i cmoknęła
przyjaciela w policzek, zauważyła, że się zarumienił, co skwitowała uśmiechem.
Fred zaraz dołączył do niej i usiadł na miejscu obok przy stole. Jedli
w milczeniu, dziewczyna musiała przyznać, że ten posiłek był jednym z
najlepszych, jakie jadła w Norze. Niby były to zwykłe naleśniki, ale miały w
sobie przyprawę, której nie mogła skojarzyć a nadawała im wyśmienitego smaku.
Spoglądała od czasu do czasu dyskretnie na Rudowłosego, który pałaszował swoją
porcję śniadania, wyglądał tak niewinnie i słodko. Gdy skończyli jeść Fred
zapytał tylko czy chce dokładkę, na co Hermiona pokręciła przecząco głową, więc
chłopak zabrał talerze i zaczął zmywać.
- Dziękuję, były naprawdę pyszne, nie wiedziałam, że masz taki talent
kulinarny.
- Widocznie nie wiesz o mnie jeszcze wielu rzeczy, ale to się może
zmienić. Pójdziesz dzisiaj ze mną na spacer? Opowiem Ci trochę więcej o sobie.
- Jasne, że tak. Będzie mi bardzo miło. To jak? O 18 w ogrodzie?
- Idealnie. – odpowiedział ucieszony chłopak i dał dziewczynie buziaka
w czoło, dzięki czemu ona poczuła się taka… No właśnie, jaka? Bezpieczna?
Wolna? Obiecała sobie, że się nad tym zastanowi.
Wróciła do pokoju, gdzie już czekała na nią Ginn. Przyjaciółka
najwyraźniej tyle, co wstała. Jej włosy były wykręcone we wszystkie strony, a
oczy jeszcze zaspane.
- Gdzieś ty się podziewała? Obudziłam się a Ciebie nie było. Czułam
się samotna. – powiedziała, z miną zbitego pieska
- Hah, oj Ginny, Ginny. Ponieważ wstałam dość wcześnie, zeszłam do
kuchni żeby coś zjeść, bo burczało mi w brzuchu, okazało się, że Twój brat Fred
ma niezwykły talent kulinarny. Jego naleśniki były wyśmienite.
- Co? Fred? On nigdy nie gotuje. Prędzej George. Może ich pomyliłaś,
jesteś pewna, że to był on?
- Ginevro, umiem odróżnić twoich braci. Znam ich nie od dziś. Poza tym
Fred ma pieprzyk na plecach a George go nie ma.
- To co wy robiliście, że widziałaś jego plecy?!
- Nic, po prostu musiał uznać, że przed 7 jeszcze wszyscy śpią i
zszedł do kuchni w samych bokserkach.
- Haha, widzę, że ty nie byłaś lepsza. – Ruda powiedziała to mierząc
Mione wzrokiem od góry do dołu.
I własnie w tym momencie dziewczyna przypomniała sobie, że jest w
pidżamie. Szybko zajrzała do szafy i wyciągnęła kremowe rurki, białą bokserkę i
pobiegła w stronę łazienki.
- Umówiłam się z Fredem na spacer dziś o 18. – powiedziała przystając
w drzwiach, lecz tak by zdążyć je zamknąć zanim usłyszy odpowiedź młodszej
Gryfonki.
Miona ubrała się dość szybko, nałożyła lekki makijaż i wyprostowała
włosy prostym zaklęciem*. Po przejrzeniu się w lustrze uznała, że wygląda
naprawdę ładnie. Stała tak i przyglądała się sobie. Zauważyła, że nabrała
kobiecych kształtów, urosły jej piersi, wcięcie w talii było bardziej widoczne
a po odwróceniu się tyłem jej oczom ukazała się krągła i jędrna pupa. Tak,
zdecydowanie musiała przyznać, że wyładniała teraz sama się sobie podobała.
Niegdyś szara myszka, ubierająca się, w co popadnie, nie zwracająca uwagi na
swój wygląd. Jej największym osiągnięciem jednak było ‘ogarnięcie’ szopy, którą
miała na głowie. Teraz jej loki zmieniły się w lekkie fale, dało się je
wyprostować i poskromić. Była z siebie zadowolona. Po wyjściu z łazienki ukazał
jej się widok rozwścieczonej Ginny, która nakrzyczała na nią i szybko łapiąc
ubrania weszła do pomieszczenia, w którym jeszcze przed chwilą była starsza
Gryfonka. Jak się okazało Miona spędziła tam ponad godzinę i nie słyszała jak
przyjaciółka krzyczała, że ona tez musi wejść, bo ma już pełny pęcherz i jest
głodna a w takim stanie nie zejdzie na dół. Ba, dodała jeszcze, że nawet po
schodach by nie zeszła, bo mogłaby zmoczyć swoje bokserki. Hermiona zachowała
poważną minę dopóki Ruda na nią patrzyła, lecz gdy tylko zniknęła za drzwiami
dziewczyna wybuchła niepohamowanym śmiechem. W dobrym humorze ponownie zeszła
na dół. W salonie siedział Fred i uśmiechnął się do niej, gdy przechodziła koło
niego. Miała usiąść na fotelu, ale poczuła, że zaschło jej w gardle i ruszyła
ku kuchni. W pomieszczeniu zastała Harry’ego i Georga, którzy jedli kanapki.
- A gdzie Molly? – zapytała Hermiona
- Poszła z Arturem na pokątną po nasze książki, niedługo szkoła. –
odpowiedział jej wybraniec
- Kompletnie zapomniałam o zakupach szkolnych. Jak dobrze, że Twoja
mama – mówiąc to spojrzała na George’a – myśli o wszystkim.
- Też się cieszę, nie lubię zakupów. Hej, Mionka może wyjdziemy
dzisiaj gdzieś razem?
- Wybacz Georgi, ale umówiłam się już na dzisiejszy wieczór z Fredem
na spacer. Mam nadzieję, że się nie gniewasz? – można było usłyszeć nadzieję w
jej głosie.
- Nie coś ty, oczywiście, że nie. – odpowiedział jej rudy, lecz bez
przekonania.
Niedługo potem na dół zeszła Ginny już w lepszym humorze, po
skończonym śniadaniu wszyscy zajęli się swoimi sprawami. Zaczęli pakować kufry,
szukać rzeczy, które uznali za potrzebne, ale nie zabrakło czasu na wspólne
wygłupy. Zaczynało zmierzchać, Mionka spojrzała na zegarek i okazało się, że
jest już 17:04 więc pobiegła na górę by przygotować się na wspólny spacer z
Fredem. W pokoju siedziała jej przyjaciółka, którą poprosiła o pomoc w wybraniu
odpowiedniego ubrania i pasujących dodatków. Po blisko 40 minutach była gotowa.
Miała na sobie czarne rurki, różową bokserkę z dość dużym dekoltem a na to
zarzuconą lekko za dużą bluzę w szarawym odcieniu czerni. Postanowiła zejść na
dół i udać się do ogrodu, po dotarciu tam okazało się, że przyjaciel już na nią
czeka. Spojrzał na nią i uśmiechnął się.
- Ślicznie wyglądasz. –
powiedział i dał jej buziaka w czoło.
- Ty też wyglądasz naprawdę hmm, przystojnie. – mówiąc to wyszczerzyła
się do niego w uśmiechu.
Wyglądał naprawdę dobrze. Ciemne jeansy zwężane na dole, lecz nie były
to rurki i do tego sweterek w paski, który podkreślał jego muskularną sylwetkę.
- Więc gdzie mnie zabierasz Freddie?
- Myślałem, że możemy się przejść do – zbliżył swoje usta do jej ucha
– naszego azylu.
- Świetnie! – wykrzyknęła dziewczyna i ruszyła z chłopakiem ramię w
ramię.
Podczas drogi zdążyła dowiedzieć się, że on rzeczywiście nigdy nie
gotuje, a przynajmniej nigdy dla rodziny, dla siebie czasem lubi coś upichcić.
Dowiedziała się również, że umie grac na gitarze, co bardzo jej zaimponowało
nie spodziewała się, że jest utalentowany muzycznie a najbardziej zdziwiła ja
wiadomość, że miał tylko jedną dziewczynę, ale uznał, że nie czuje do niego
tego, co ona czuła do niego. Szli ścieżką aż ich oczom ukazało się ‘ich
miejsce’. Miejsce, w którym wszystko nabierało sensu i stawało się proste,
które dodawało odwagi i śmiałości. Miona była tu poprzednio tylko raz, ale
zapamiętała każdy centymetr polany, kolorowe kwiaty, jeziorko, drzewo i domek
na nim, wiedziała gdzie znajduje się drabina, wiedziała, co znajduje się w
domku. Zapamiętała wszystko, ponieważ zakochała się w tym miejscu.
- Może usiądziemy? – wyrwał ją z rozmyślań głos Rudego
- Tak chętnie, trochę bolą mnie nogi. – odpowiedziała z uśmiechem
- Co jeszcze możesz mi o sobie
powiedzieć?
- Na przykład to, że cieszę się, że jestem tu z Tobą a nie z kimś
innym.
Gryfonka zarumieniła się, czego chłopakowi nie było dane dostrzec,
ponieważ było już ciemno a ona jeszcze odwróciła głowę.
- Też cieszę się, że jestem tu z Tobą, z moim przyjacielem. – oparła
głowę o jego ramię.
- Mhm, może teraz Ty powiesz mi cos o sobie?
- A co chcesz o mnie wiedzieć?
- Co? Najlepiej wszystko. Chcę cię poznać, możliwie jak najlepiej.
- Dobrze.
Siedzieli tak długo, przytuleni do siebie, ponieważ Mionka zaczynała
marznąć po kilku godzinach rozmowy postanowili wracać. Szli w ciszy, dziewczyna
nie spodziewała się, że aż tak dobrze będzie im się rozmawiało. Lubiła go, ale
rzadko aż tyle rozmawiali, zazwyczaj się po prostu wygłupiali. Więcej
rozmawiała z Georgem. Własnie, George, z nim też jej się miło rozmawia. Cieszyła
się, że tak dobrze dogaduje się z bliźniakami. Są jej przyjaciółmi, tak
dokładnie przyjaciółmi tak jak Herry, Ron i Ginn i niech to się nigdy nie
zmieni.
__________________________________________
* - w moim opowiadaniu mogą używać zaklęć poza szkołą nawet przed ukończeniem 17 lat. ;)
Mam nadzieję, że się podoba. Jest dłuższy jestem z niego średnio zadowolona ale cóż ;)
__________________________________________
* - w moim opowiadaniu mogą używać zaklęć poza szkołą nawet przed ukończeniem 17 lat. ;)
Mam nadzieję, że się podoba. Jest dłuższy jestem z niego średnio zadowolona ale cóż ;)



Rozdział jest super i nareszcie dłuższy:D
OdpowiedzUsuńNiecierpliwie czekam na następny;*
~Rudi