Piosenka na dziś : COMA - Rudy
Miona w nocy nie mogła spać, myślała nad tym co się stało, a właściwie dlaczego stało się akurat TO. Przeanalizowała całe zdarzenie sekunda po sekundzie, jeszcze nie wiedziała co dokładnie o tym myśleć, widziała jedynie tyle, że George'owi na niej zależy bardziej niż powinno i że ona odwzajemniając pocałunek dała mu jakiś promyczek nadziei, ale właśnie nadziei na co? Na miłość? Prawdę mówiąc nie wiedziała co chłopak do niej czuje i dlaczego ją pocałował. Rozważała wiele możliwości: zakład, chęć sprawdzenia czy jest łatwa, chęć wykorzystania jej. Ale te myśli starała się od razu odpędzić, on nie był taki, nie mógł by zrobić jej czegoś takiego. Doszła do wniosku, że musi z nim porozmawiać i to poważnie. Nawet nie wiedząc kiedy zamknęła oczy i udała się w objęcia Morfeusza. W jej śnie pojawiło się dziś dwóch przystojnych uczniów Hogwartu, jednym był tak dobrze jej znany rudzielec, a drugim tajemniczy ciemnowłosy.
Gdy się obudziła była szósta, więc miała dużo czasu na przygotowanie się do śniadania. Rozejrzała się po dormitorium - dzieliła je z Lavender i Parvati - dziewczyny jeszcze smacznie spały, więc wstała z łóżka tak by ich nie obudzić, wzięła pierwsze lepsze ubranie i weszła do łazienki żeby się ogarnąć. Dopiero teraz zobaczyła ciemne cienie pod oczami, które były efektem jej nocnych rozmyślań, nie zmyła również wczoraj makijażu czego dzisiejszym efektem był rozmazany tusz i w połowie ciemniejsza buzia, 'pewnie puder z drugiej połowy został na poduszce' pomyślała i zaczęła myć twarz. Po wykonanej czynności zabrała się za ujarzmienie szopy na głowie, nie obyłoby się bez użycia różdżki dzięki, której teraz po jej plecach spływały proste kasztanowe włosy aż do talii. Ubraniami, które zabrała okazały się być spodnie 3/4 w odcieniu pudrowego różu, koszulka z nadrukiem jej ulubionego mugolskiego zespołu "System Of A Down" oraz ciemne trampki. Uznała, że dziś pociągnięcie rzęsy tuszem i za pomocą różdżki usunie cienie spod oczu. W takim stanie wyszła z łazienki, była zadowolona z tego jak dziś wygląda. Okazało się, że gdy znalazła się znów w pokoju dziewczyny już nie spały a zegarek wskazywał siódmą, więc Miona wzięła swoją szatę szkolną i zakładając ją ruszyła w stronę Pokoju Wspólnego. Było w nim niewiele ludzi, część albo jeszcze spała, albo się szykowała. Na kanapie przed kominkiem zobaczyła Harry'ego i siedzącą mu na kolanach Ginny.
- Hej! - powiedziała i przywitała się z nimi buziakiem w policzek
- Hej kochanie, ślicznie dziś wyglądasz. - pierwsza odpowiedziała ruda
- Miona muszę przyznać, że Ginn ma rację. Plus oczywiście, hej! - uśmiechnął się w jej stronę przyjaciel
- Dziękuję, wy też dziś dobrze wyglądacie. Rudi musimy dzisiaj pogadać.
- Coś się stało?
- Tak.. nie. To znaczy no muszę ci to wyjaśnić w cztery oczy. - mówiąc to wskazała głową na Harry'ego
- Nie ufasz mi? - odpowiedział jej wybraniec z miną zbitego pieska
- Oj wiesz, że ufam. To takie babskie sprawy.
- Niech wam będzie.
Dopiero gdy zegarek wybił 7:30 zebrali się i ruszyli w stronę Wielkiej Sali na śniadanie. Gdy tam dotarli zaraz za nimi zaczęła wchodzić reszta uczniów i już po pięciu minutach byli wszyscy, przynajmniej tak wydawało się Mionie. Nagle usłyszała, że dyrektor odchrząknął. Stał przy mównicy i pokazywał rękoma by w sali była cisza.
- Witajcie moi drodzy! Wiem, że jesteście głodni ale mam dla was cztery bardzo ważne sprawy. Pierwszą chyba najlepszą dla wszystkich będzie ta, że te cztery dni w ciągu których powinniście uczęszczać na zajęcia macie jeszcze wolne, a godzina, o której musicie znaleźć się w dormitoriach to 01:00! - najpierw cała sala była w szoku, ale zaraz potem rozległy się oklaski, gwizdy i wiwaty, które jak się wydawało mogły trwać w nieskończoność, lecz ucichły, gdy Dumbledore znów poprosił o ciszę - Wiedziałem, że się ucieszycie. Drugą sprawą jest to iż okazało się, że Katie Bell z Gryffindoru, która miała początkowo zostać Prefektem Naczelnym niestety nim nie zostanie, natomiast jej stanowisko obejmie nie kto inny jak nasza kochana Panna Hermiona Granger! - cały stół Gryfonów zwariował, brawa, krzyki, gwizdy niosły się po całej sali a sama Miona siedziała z szeroko rozdziawioną buzią i nie mogła uwierzyć w to jaki spotkał ją zaszczyt. - Dobrze dobrze kochani, trzecia informacja niemniej ważna, Panna Ginewra Weasley składała podanie o przeniesienie na szósty rok, na początku wakacji pisała egzaminy z materiału, który jest przerabiany na piątym roku i ZALICZYŁA GO, witamy w szóstej klasie Panno Weasley. - temu ogłoszeniu również towarzyszyły gromkie brawa, sama Ginn miała aż czerwone ręce od klaskania na swoją cześć - Ostatnia informacja, jak już wam wczoraj mówiłem Tiara miała problem z przydzieleniem Jamie'go do któregoś z domów, dziś podjęła ostateczną decyzję. Jamie trafi nie gdzie indziej jak do Slytherinu! - teraz to cały stół ślizgonów klaskał i wiwatował na cześć nowego domownika - To na tyle zajadajcie!.. O nie, zapomniałbym możecie chodzić do końca tego tygodnia bez swoich szat szkolnych! No smacznego!
Wszyscy byli wniebowzięci nowymi informacjami, teraz każdy miał dobry humor. Hermiona i Ginn ciągle się śmiały i przytulały. Ten rok od początku zapowiadał się niezbyt ciekawie, ale teraz musi być dobrze, nie ma innego wyjścia. Po zjedzonym posiłku uczniowie zaczęli się rozchodzić w swoje strony. Była piękna pogoda, więc większość ruszyła na błonia, zakochane pary chowały się w pustych klasach, a pierwszoroczniacy ganiali po wszystkich piętrach zamku. Herma ruszyła w stronę gabinetu dyrektora by porozmawiać z nim o jej obowiązkach jako prefekta naczelnego oraz wspólnym mieszkaniu z Ginn. Zostało jej do przejścia jeszcze kilka metrów, gdy zamyślona wpadła na kogoś i upadła na podłogę.
- Jeju, przepraszam zamyśliłam się, nie chciałam. - zaczęła tłumaczyć się wstając
- Nic się nie stało ja też nie patrzyłem jak idę - odpowiedział jej nieznany głos
Dopiero teraz spojrzała na osobę, z którą się zderzyła. Był to Jamie, miał na sobie ciemne spodnie z niskim krokiem i koszulę z podwiniętymi rękawami. Teraz zauważyła, że na rękach ma tatuaże, najbardziej rzucającym w oczy była jaskółka na wierzchu dłoni. Spojrzała w jego oczy, tak ciemne i głębokie, które przeszywały ją na wskroś.
- Nic ci się nie stało? - zapytał, nie odrywając wzroku od jej oczu
- Nie wszystko w porządku, mam nadzieję, że tobie też nic nie zrobiłam. - odpowiedziała, lekko się uśmiechając i odwracając wzrok
- Nie, jesteś tak drobna, że raczej nie dałabyś rady mi nic zrobić - jego ton zmienił się na flirciarski
- Heh, jasne. Ty jesteś Jamie, prawda?
- Tak, a ty to ta słynna Hermiona, o której zdążyłem się już nasłuchać?
- To ja. Pewnie nie słyszałeś nic pozytywnego, w końcu jesteś ślizgonem i to z nimi przebywasz.
- To prawda, że większość nie była pochlebna, a bycie ślizgonem to coś złego?
- Ślizgoni i Gryfoni raczej się nie lubią, ba śmiem twierdzić, że się nienawidzą. Tak było, jest i raczej nadal będzie.
- Może niedługo się to zmieni. - mówiąc to zaczął się do niej przybliżać
- Miejmy nadzieję, że nie. Wybacz ale muszę iść do dyrektora. Cześć. - ominęła go i ruszyła w stronę gabinetu
- Ee, cześć. - Jamie był zdziwiony, nigdy nie spotkał się z takim zachowaniem dziewczyny wobec niego, zazwyczaj same za nim leciały.
Miona dotarła do celu, wypowiedziała hasło i weszła do gabinetu dyrektora.
- Przepraszam, Panie dyrektorze mogłabym zająć chwilkę?
- Oh, Panno Granger dla Pani zawsze mam czas. Coś się stało?
- Nic konkretnego, chciałam porozmawiać o moich obowiązkach jako prefekta naczelnego.
- Ah, tak tak. Cieszę się, że Pani przyszła w tej sprawie. Będzie Pani musiała patrolować korytarze, zajmować się pierwszorocznymi i dbać o spokój.
- Czyli praktycznie nic się nie zmieniło - uśmiechnęła się - a kim są prefekci naczelni z innych domów?
- W Ravenclawie będzie to Panna Chang, u Puchonów Pan Macmillan, ze Ślizgonami mięliśmy dość duży problem ponieważ było dwóch kandydatów ale ostatecznie Prefektem Naczelnym został u nich Pan Zabini.
Hermiona była szczerze zszokowana wyborem Prefekta wśród wychowanków Salazara, była przekonana, że to Malfoy zostanie wybrany. On zawsze miał to co najlepsze. Najwidoczniej albo nie chciał być PN w co trudno jej było uwierzyć, lub coś zaczęło się zmieniać w szkole. Oczywiście na lepsze.
- Hmm, bardzo ciekawy skład. Mam jeszcze prośbę, czy Ginny mogłaby mieszkać ze mną w moim prywatnym dormitorium?
- Byłem przekonany, że o to zapytasz Hermiono. Tak, może zamieszkać z Tobą, kazałem tam już nawet wstawić drugie łóżko. Pokój wspólny Prefektów Naczelnych znajduje się na szóstym piętrze. Wejście do niego ukryte jest za posągiem żołnierza z włócznią a hasło brzmi "obowiązki".
- Dziękuję Panie dyrektorze. - powiedziała z szerokim uśmiechem
- Nie ma za co, idź teraz po Pannę Ginny i ruszajcie do swoich zajęć.
- Dobrze, do widzenia.
- Do widzenia, do widzenia.
Hermiona pędem ruszyła na poszukiwania przyjaciółki. Sądziła, że znajdzie ją w Pokoju Wspólnym, lecz się myliła. Jakiś pierwszoroczniak powiedział, że ona i wybraniec wybierali się na błonia, więc Granger ruszyła w tamtym kierunku. Zajęło jej dobre dziesięć minut odnalezienie przyjaciół wśród tylu ludzi, ale w końcu jej się udało. Niestety jak się okazało razem z nimi siedzieli bliźniacy. W pewnym momencie, chciała się po prostu odwrócić i poczekać, aż Rudzi sobie pójdą, ale postanowiła, że nie będzie tchórzyła i szybkim krokiem ruszyła ku nim.
- Miona, Miona i co? Zgodził się? Mów! - Ruda jak tylko zobaczyła zbliżającą się dziewczynę zaczęła ją wypytywać o wszystko
- Wiesz Ginn bardzo mi przykro.. - mówiła Miona z udawanym smutkiem
- Nie, nie mów, że się nie zgodził. Dlaczego?! - Ruda była bliska rozpaczy
- Naprawdę mi przykro, ale będziesz musiała męczyć się ze mną w jednym, wielkim dormitorium! - wykrzyczała starsza Gryfonka śmiejąc się
- Co?! Jak mogłaś! Ja myślałam... Ahh co tam. - wstała i zaczęła skakać - Wielkie dormitorium, z Mionką. Ale to będzie zabawa.
- Oj będzie na pewno. - odpowiedziała Herma i teraz już obie skakały
Wiele osób im się przyglądało i szeptało między sobą o tym, że są dziwne, ale one nie zwracały na to uwagi. Cieszyły się, że będą mieszkały razem. Były jak siostry, a teraz będą miały razem zajęcia i jeden pokój. Kasztanowowłosa już nawet zapomniała o wydarzeniu, które miało miejsce wczoraj wieczorem. Gdy przestały skakać pożegnały się z towarzyszami i szybko ruszyły w stronę szóstego piętra. Pokonały ten dystans w rekordowym tempie, za co zapłaciły ciężkim oddechem i bólem nóg. Po wyrównaniu oddechu Miona wypowiedziała hasło a posąg odsunął się i ukazał im wejście do Pokoju Wspólnego Prefektów Naczelnych. Było to wielkie pomieszczenie z kominkiem, czterema kanapami, stolikiem pośrodku, wielką biblioteczką pełną książek i herbem szkoły na ścianie. Gryfonkom rzuciły się w oczy cztery ścieżki w kolorach domów, które najwidoczniej prowadziły do ich dormitoriów. Postanowiły ruszyć czerwoną ścieżką i po chwili dotarły do wielkich drzwi, nacisnęły klamkę i ich oczom ukazał się kolejny wielki pokój. Mniejszy od poprzedniego, ale i tak robiący wrażenie swoimi rozmiarami. Pod ścianą po prawej stronie koło siebie stały dwa łóżka z baldachimami, pod ścianą były dwie drewniane kosmetyczki z wielkimi lustrami, z okna widać było błonia, zakazany las i jezioro otaczające zamek. Pokój był w barwach Gryffindoru, czerwień i złoto otaczały je dookoła. Po obejrzeniu i dotknięciu wszystkiego skierowały się w stronę łazienki. Jak się spodziewały ta też robiła wrażenie, wyłożona kafelkami z pięknym puchatym dywanikiem, wielką wanną i lustrem na całą ścianę. Nie mogły uwierzyć, że od dziś będą tu mieszkały, tylko one dwie. Po oględzinach chciały sprawdzić czy jacyś inni prefekcie są u siebie, więc ruszyły ku wyjściu. Nie musiały długo szukać bo na kanapach przed kominkiem byli wszyscy, którzy być powinni.
Dziewczyny przywitały się uściskiem z Cho i Macmillanem, Zabiniemu jedynie lekko skinęły głową.
- A więc Ginny słyszałam, że też będziesz tu mieszkać? - Cho zagadnęła do koleżanki
- Tak, razem z Mionką. Całe szczęście. - Ruda nie ukrywała swojej radości
Blaise na tą wieść najpierw zrobił szerokie oczy, lecz potem uśmiechnął się pod nosem i zaczął wpatrywać się w Gryfonkę.
- Wypadałoby jakoś uczcić nasz pobyt tutaj. - rzucił z uśmiechem Ernie
- Da się zrobić - odpowiedział Blaise i już po chwili wrócił z butelką ognistej dla panów i kilkoma butelkami piwa kremowego dla pań
- O widzę, że barek masz zaopatrzony - powiedziała Cho otwierając dary
- Jak zawsze kochana, jak zawsze. - opowiedział ciemnoskóry
- Ah ci ślizgoni.
Siedzieli tak jeszcze dość długo. Okazało się, że ślizgon nie jest taki zły jak mogłoby się wydawać. Nawet da się z nim pogadać, wiadomo nieraz daje o sobie znać jego ślizgońska natura, ale sporadycznie. Wszyscy wypili to co przyniósł Diabeł i mięli już bardzo dobre humory. Zaczęli się wygłupiać i żartować. Bawili się świetnie lecz po długich zabawach przychodzi pora na sen, więc każdy poszedł w kierunku swojego dormitorium.
- Hej Ginny muszę Ci coś powiedzieć. - wyszeptała Hermiona, gdy leżały już w łóżkach
- Co takiego? - odpowiedziała jej lekko zaspana przyjaciółka
- Całowałam się z Georgem.
Ruda potrzebowała dobrych pięciu minut na dokładne przeanalizowanie tego co powiedziała jej starsza Gryfonka, gdy dotarł do niej sens tych słów zdołała jedynie wykrzyczeć "CO?!", lecz jej uszu nie dobiegła żadna odpowiedź, ponieważ Granger odpłynęła w krainie Morfeusza. Ruda istota nie miała siły jej budzić więc również zamknęła oczy, postanowiła jednak, że jutro musi kontynuować ten temat.
_______________________________________
Kolejny rozdział pojawi się około wtorku, będę miała trochę wolnego od szkoły to jakoś napiszę ;)
Proszę o komentarze bo nie wiem czy ktoś to czyta..



Podoba mi się rozdział, troszkę krótszy od poprzedniego, ale jest świetny ;D
OdpowiedzUsuńZ góry od razu przepraszam, że dopiero teraz komentuję, ale mam taki zastój w blogach, że szok! ;D Tyle rozdziałów pojawiło się podczas majówki, a ja biedna, siedziałam na wsi, bez internetu, czy choćby zasięgu. ;)
OdpowiedzUsuńRozdział spodobał mi się, choć zaskoczył mnie trochę Dumbledore... Druga i czwarta informacja pasowała mi do kanonu, jak i do samego profesorka, trzecia=ok, ale pierwsza nie jest wyjaśniona.. Profesor sam z siebie pozwoliłby buszować po zamku niewyżytej młodzieży? xD Cóż, nie takie rzeczy dzieją się na świecie, niemniej jednak trochę mnie to zdziwiło.. ;)
Ogólnie styl fajny, z każdym rozdziałem widzę poprawę, zarówno pod względem stylistycznym jak i ortograficznym. Oby tak dalej. ;)
Czekam na następny rozdział z niecierpliwością i (moim zwyczajem ;p) życzę duużo weny.
Fioletoowa
Pisz dalej plissss :D
OdpowiedzUsuńJest super, naprawdę zacznij pisać dalej.
OdpowiedzUsuń